Drugi wielotematyczny blog o wszystkim co ciekawe. Głównie o książkach, filmach, muzyce, grach i życiu. Czasami mniej, a czasami bardziej poważnie. Zależy kiedy i o czym.
poniedziałek, 02 stycznia 2012

Źródło: thechive.com

Po co kupować książki, skoro bez większego problemu można je znaleźć w internecie? Wbrew pozorom nie chodzi mi o to, abyście sięgnęli po publikacje udostępniane w sieci bez zgody wydawców, tylko o legalne darmowe książki.

sobota, 10 grudnia 2011

Gmail jest jednym z najlepszych darmowych rozwiązań, jeżeli chodzi o konta pocztowe. Częste używanie poczty może jednak sprawić, że będziemy na niej przechowywali wiele ważnych wiadomości, prywatnych zdjęć i innych poufnych plików. Warto więc zadbać o ich bezpieczeństwo.

środa, 28 września 2011

Co się dzieje, gdy nic się nie dzieje na blogu? Dzieje się dużo! To jednak zostawmy na razie w tajemnicy, bo dzisiaj chciałem Was zachęcić do wzięcia udziału w ciekawej akcji.

czwartek, 04 sierpnia 2011

Przyznam szczerze, że na pierwszy rzut oka książka Niewinność zagubiona w deszczu wydała mi się romansem, natomiast romanse zawsze kojarzyły mi się z literaturą podstarzałych pań, które siedząc na fotelach czytają po kilkanaście stron niezbyt wyszukanych książek, ale tylko do momentu, w którym nie zacznie lecieć kolejna brazylijska telenowela.

Po przeczytaniu książki Niewinność zagubiona w deszczu mogę spokojnie stwierdzić: myliłem się. Może dlatego, że jest to powieść społeczno-obyczajowa z uczuciowymi elementami - w każdym razie książka naprawdę wciąga.

Okładka książki jest wykonana perfekcyjnie – czarno-biała zakonnica spoglądająca w górę w sposób, który można różnie interpretować i fioletowy odcień tła doskonale się ze sobą komponują. Niestety, znajdujący się z tyłu książki opis fabuły bardzo ją spłyca, przez co niektórzy mogą zrezygnować z tej publikacji, co jednak byłoby błędem.

Powieść Niewinność zagubiona w deszczu przedstawia historię młodej zakonnicy, która wpadła w oko miejscowemu łowcy kobiecych wdzięków. To jednak tylko powierzchowna warstwa, gdyż w książce są także wątki kryminalne, a autor w ciekawy sposób opisuje to, co dzieje się w głowie zakonnicy – z jednej strony Pan, a z drugiej... pan. W dodatku wiele rzeczy jest w rzeczywistości inna niż się tego oczekiwało, a zakończenie zaskakuje.

Książka wyróżnia się także sposobem, w jaki został zapisany tekst – dialogi nie są oddzielone myślnikami lub pisane od nowej linijki, tylko wszystko zlewa się w jedną całość. Na początku wydaje się to być złym posunięciem, ale dzięki temu niecodziennemu zabiegowi książkę czyta się dużo szybciej.

Eduardo Mendoza napisał książkę, po którą spokojnie można sięgnąć i nikt nie powinien być rozczarowany. Nawet jeżeli ktoś nie zaczytuje się w powieściach obyczajowych, to będzie to doskonała odskocznia, która w dodatku skłoni czytelnika do przemyśleń.

„Niewinność zagubiona w deszczu”
Eduardo Mendoza
Wydawnictwo Znak

Przekład: Wasitowa Zofia
ISBN: 978-83-240-1635-8
Oprawa: twarda
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 135
Wymiary: 140 x 205 mm
Cena detaliczna: 29,90

wtorek, 19 lipca 2011

Skąd się biorą astronauci? Niby wydaje się to być oczywiste, ale... no skąd? Przechodzą szkolenia? Idą na studia dla astronautów? Gdyby to było takie proste, to w tej chwili obserwowałbym latające płyny w przestrzeni kosmicznej.

Według wielu kosmonautów jest to zresztą jedna z najfajniejszych rzeczy, a odpowiedź na pierwsze pytanie można znaleźć w książce autorstwa Mary Roach, której tytuł jest niezwykle trafny: Ale kosmos! Jak jeść, kochać się i korzystać z WC w stanie nieważkości.
Nie o to chodzi, że te rzeczy się komukolwiek z Czytelników przydadzą, bo jak wynika z lektury, łatwiej już zrobić nawet najbardziej skomplikowane Niewiadomo Co niż zostać astronautą. To jednak nie wszystko! Nawet jak już komuś się ta sztuka uda i zostanie zdobywcą kosmosu, kosmicznym cowboyem i co tam jeszcze chcecie, to i tak na 99% jego służba odbędzie się... na Ziemi.

Mary Roach potrafi zaciekawić czytelników i widać, że naprawdę zbadała temat. Wielu rzeczy doświadczyła na własnej skórze, a tych których z oczywistych powodów nie mogła, dowiedziała się od osób pracujących przy lotach kosmicznych.

Czego jeszcze można dowiedzieć się z książki Ale kosmos...? Chociażby tego, że Japończycy powinni współpracować z amerykańskimi astronautami, gdyż ci pierwsi są za spokojni, natomiast Amerykanie za bardzo agresywni. Wspólny trening w obu przypadkach równoważy cechy. Japończycy to w ogóle mają ciężką drogę do tego, aby zacząć odkrywać kosmiczne przestrzenie – wystarczy wspomnieć, że muszą wykazać się opanowaniem sztuki orgiami i to w iście kosmicznych ilościach.

Życie bez grawitacji nie jest wcale takie jak pokazują nam to filmy. Astronauci nie mają nawet zbyt wielu okazji do tego, aby się wykazać. Bardziej emocjonujące jest już opracowanie takich pozornych drobiazgów, jak kosmicznej flagi. W końcu bez grawitacji ciężko jest wymagać, aby powiewała ona na wietrze, a jak nie będzie łopotać, to zdjęcie będzie do niczego. Niczego też więcej nie będę zdradzał, skoro specjalistką w tej dziedzinie jest Mary Roach.


„Ale kosmos! Jak jeść, kochać się i korzystać z WC w stanie nieważkości”
Mary Roach
Wydawnictwo Znak

Przekład: Maciek Sekerdej
ISBN: 978-83-240-1625-9
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 312
Wymiary: 136 x 205 mm
Cena detaliczna: 34,90

środa, 06 lipca 2011

Zdradzę Wam dzisiaj pewną tajemnicę – 11 cięć to jeden z najlepszych zbiorów opowiadań, jakie kiedykolwiek czytałem. Tutaj właściwie mógłbym zakończyć i polecić wszystkim wizytę w księgarni lub bibliotece, ale uchylę rąbka tajemnicy (lub – jak kto woli – dziewczęcej spódnicy).

Na publikację 11 cięć składa się jedenaście opowiadań jedenastu autorów. Chociaż łatwo powiedzieć: niektóre są lepsze a inne wyraźnie słabsze, to wcale tak nie jest. Wszystkie opowiadania trzymają wysoki poziom i tym, które wywarło na mnie największe wrażenie nie jest wcale tekst Mastertona czy Castle’a, ale opowiadanie napisane przez naszego rodaka – Łukasza Orbitowskiego. Jego Amerykański horror naprawdę wciąga i jest świetnie napisany. Wspomniany tekst uważam za największą zaletę zbioru.

Kolejne dwa miejsca przypadają klimatycznemu opowiadaniu Głód autorstwa Roberta Cichowlasa i kojarzącej się z Krainą Czarów Radości Hetmana napisanej przez Jakuba Małeckiego. No dobra – chociaż wszystkie opowiadania czyta się z przyjemnością, to jednak niektórzy zagraniczni mistrzowie ustępują pola wspomnianym autorom. Szczególnie dotyczy to sławnego Grahama Mastertona, którego króciutkie, sześcio-stronicowe opowiadanie Sponiewierana wydaje się być napisane na siłę i dołączone do zbioru tylko po to, aby przyciągać sławnym nazwiskiem, co jest zbędne gdyż książka broni się sama.

W przypadku tego typu zbioru może zastanawiać brak tekstu Stephena Kinga, jednak warto czasami sięgnąć po dzieła innych pisarzy, zwłaszcza że znany z długich tekstów King z pewnością skradłby miejsce któremuś z innych autorów. O kilku sam nie słyszałem i cieszę się, że teraz będę mógł sięgnąć po ich następne książki.

„11 cięć"
Antologia
Wydawnictwo Replika

ISBN: 978-83-76741-17-8
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 316
Wymiary: 145 x 205 mm
Cena detaliczna: 34,90 zł

czwartek, 16 czerwca 2011

Azerbejdżan i Polska główne to kraje, w których toczy się akcja powieści Trzecie dno. Chociaż na początku trudno doszukać się jakichś powiązań (pomijając oczywiście postać Witolda Zglenickiego), to autor połączył oba kraje dosyć udaną historią.

Jak przystało na książkę, w której fabuła związana jest z wielką tajemnicą, można tu znaleźć ukryty skarb. Już w 1920 roku bezskutecznie próbowali go zdobyć bolszewicy, jednak w związku z niepowodzeniem misji, na wiele lat dali sobie z nim spokój. Dopiero później KGB postanowiło wznowić śledztwo i żeby było ciekawej, trop skarbu prowadzi do Polski.

Bohaterowie są bardzo zróżnicowani, jednak brakuje im tego czegoś, dzięki czemu czytelnik mógłby się z nimi identyfikować. Znajdziemy tu męskich mundurowych i piękne kobiety, a oprócz akcji czytelnik będzie mógł przeczytać też opisy nie zawsze udanych (nie z powodu niezrozumiałych opisów, tylko z ludzkiej ułomności, której bohaterowie nie są pozbawieni) aktów seksualnych. Nie są one jednak tanim chwytem przyciągającym uwagę, gdyż wiele mówią o uczestniczących w nich postaciach. Przykładem może być Jerzy Hubert Zaniki – niebezpieczny człowiek, impotent i dziekan ASP w jednej osobie.

W pewnych momentach zmienia się narracja, co niektórym czytelnikom może trochę przeszkadzać, gdyż pierwszoosobowe wstawki wybijają z rytmu. Nie ma ich jednak na tyle dużo, aby można to było uznać za wadę. Nieco rozczarowuje samo zakończenie, szczególnie jeżeli czytelnik podczas lektury zacznie się zastanawiać nad skarbem i tym, co sam zrobiłby na miejscu bohaterów.

Tajemniczy Strażnik, służby specjalne, szwajcarskie konto, Baku... Nie każdemu mieszkanka ta przypadnie do gustu. Jeżeli jednak nie będzie to dla nas problemem, to książka Trzecie dno pozwoli nam przeżyć przygodę o tyle ciekawą, że akcja jej rozgrywać się będzie między innymi w Polsce.

„Trzecie dno”
Michał Gardowski
Wydawnictwo COMM

ISBN: 978-83-62518-02-9
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 318
Wymiary: 125 x 195 mm
Cena detaliczna: 32,90 zł

sobota, 04 czerwca 2011

Ostatnimi czasy pochłonęła mnie gra Wiedźmin 2: Zabójcy Królów, więc za wiele nie pisałem. Ponieważ grę już ukończyłem, wszystko wróciłoby do normy, gdyby nie jeden szczegół.

Wydano drugi patch do gry i chociaż nie jestem pewny czy to siła sugestii czy naprawdę przyśpieszył grę, to nabrałem ochoty do tego, aby przejść ją po raz drugi. Tym samym drugiego Wiedźmina uznaję za jedną z najlepszych gier w jakie kiedykolwiek grałem. Nawet nie ma go za bardzo do czego porównać...

Pod względem klimatu przychodzą mi na myśl jedynie Gothic i Oblivion, ale pierwsza z tych gier nie miała aż tak dopracowanej fabuły (chociaż posiadała dużo bardziej rozległy świat), a druga była tak ogromna i nieograniczona, że... zapomniano chyba o czymś, co skleiłoby wszystko razem i nadałoby sens graniu.

Pod względem dialogów Wiedźmina z niczym nie ma sensu porównywać. Są one mistrzowskie.
Jedyne czego mi brakowało, to wspaniałe animacje wykonane przez Tomasza Bagińskiego, które cieszyły oczy w pierwszej części Wiedźmina. Może powrócą z częścią trzecią?

A teraz – jak mawiają elfy - Va Faill, bo grać idę.

wtorek, 24 maja 2011

Osoby, które mają w pokoju przysłowiowy bajzel, mogą wykorzystać niecodzienną okazję i wygrać... sprzątanie. Z dostawą do domu.

Nie gwarantuję, że wpadnie do Was dziewczę z powyższego zdjęcia, które dzierży tę niebieską rzecz przeznaczoną do walki z kurzem, ale zawsze jest na to szansa.

O co natomiast chodzi z konkursem? Kilka dni temu miała miejsce premiera książki, której bohaterką jest sprzątaczka z detektywistycznymi zapędami. Wydawnictwo ZNAK przygotowało zatem niecodzienny konkurs, w którym może wziąć udział każdy mieszkaniec Warszawy, Wrocławia, Krakowa, Poznania i Lublina.

Żeby wygrać trzeba grać, więc:
- musicie napaskudzić w pokoju tak, jak to jest tylko możliwe (chociaż może nie bierzcie tego zbyt dosłownie)
- zróbcie zdjęcie
- opublikujcie je w galerii na stronie lilybard.pl/konkurs
- zdobądźcie jak najwięcej głosów
- czekajcie na dziewczę z niebieskim sprzętem.

Miłośnicy porządku także będą mogli coś wygrać, ale oni niestety muszą poczekać do czerwca. Więcej informacji o konkursie można znaleźć na podanej wcześniej stronie.

Tagi: konkurs ZNAK
21:47, aleksanderbeu , konkursy
Link Komentarze (5) »
sobota, 21 maja 2011

Piotr Olszówka napisał niedawno książkę fantasy, która pomimo ogromnych różnic, bardzo kojarzy mi się z twórczością Pratchetta – nie jest może aż tak absurdalna (w tym pozytywnym sensie), ale łatwo można w niej znaleźć wiele smaczków.

Alicja napompowała się energią jak świński pęcherz.

Akcja książki „Morrigan” rozgrywa się w realiach średniowiecza, którego jej autor jest wielkim miłośnikiem. Na szczęście, jak przystało na powieść fantasy – nie są to suche fakty z wkomponowaną na siłę fabułą, ale szczegółowo opisana i momentami zabawna historia, która zaciekawi niejednego czytelnika. Mówiąc ściślej – są to cztery historie, które spokojnie można by wydać jako oddzielne publikacje. Co prawda występujących w nich bohaterów łączy kilka rzeczy, jednak każdy z nich ma do opowiedzenia własną i interesującą opowieść. W każdej z nich usłyszymy o tajemniczej Morrigan, nieco dziwacznej wiedźmie. Zapracowanych rycerzy również w tych historiach nie brakuje:

- Masz jakieś kłopoty? – zapytał rycerz.
- Nic szczególnego, a dlaczego pytasz?
- Skoro gotujesz zupę w siodle, to musi ci się bardzo śpieszyć.

Autor dużą wagę przykłada do drobiazgów, dlatego nawet z pozoru nieistotny opis przejścia rycerza Pawła przez bramę zajmuje aż dwie strony. Wbrew pozorom, nie jest to wadą, bowiem podczas lektury książki czytelnik nawet przez moment nie będzie się nudził. Trudniejsze pojęcia oraz schemat budowy miecza można znaleźć na końcu książki, więc także dla osób nieobeznanych ze średniowiecznymi klimatami wszystko będzie doskonale zrozumiałe. Wyjątek mogą stanowić fragmenty, w których fabuła zmienia się nagle o sto osiemdziesiąt stopni i trzeba poświęcić chwilę na to by nadążyć za bohaterami.

Język w książce nie jest specjalnie stylizowany, jednak akurat to można autorowi wybaczyć – w końcu i tak tego typu zabiegi najczęściej są jedynie wyobrażeniem pisarza na temat tego, jak mogła wyglądać mowa w dawnych czasach.

Powieść Piotra Olszówki „Morrigan” polecam wszystkim miłośnikom fantasy, którzy lubią poczytać dopracowane historie okraszone humorem. Warto też czasami sięgnąć po książki innych pisarzy, aby zrobić sobie przerwę od popularnych autorów, których publikacje czytane są już od wielu lat. Może trafimy na autora, który idealnie wpasuje się w nasz gust i akurat będzie to Piotr Olszówka?

„Morrigan”
Piotr Olszówka
Wydawnictwo COMM

ISBN: 978-83-625-1805-0
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 448
Wymiary: 125 x 195 mm
Cena detaliczna: 34,90 zł

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 20

WARTO ZAJRZEĆ


ubranie dla spawacza

Świat seriali

REKLAMA