|
Blog > Komentarze do wpisu
IGŁY I GRZECHY
Zbiór opowiadań Johna Eversona jest naprawdę niecodzienną książką, więc tym razem pozwoliłem sobie na nieco dłuższy tekst. Gdy przeczytałem, że pisarz jest zdobywcą Bram Stoker Award, pomyślałem, że lektura będzie doskonałym sposobem na spędzenie dwóch lub trzech wieczorów. W końcu otrzymanie nagrody, której patronatem jest ojciec Drakuli, do czegoś zobowiązuje... Nie ocenia się książki po okładce, ale tę akurat Igły i grzechy mają odpowiednią. Co się zaś tyczy treści – pierwsze, tytułowe opowiadanie przeczytałem i pomyślałem tylko: po co to ktoś napisał? Podobnie było z drugim, zatytułowanym Coś we wnętrzu. Historia kobiety, która twierdzi, że coś jest uwięzione w jej wnętrzu i szuka lekarza żeby ją żywcem oskórował jest naprawdę oryginalna, ale... czy potrzebna? Gdy już nastawiłem się na to, że czeka mnie przeprawa przez pozostałe 280 stron pełnych podobnych opowiadań i ich jedynym celem jest zszokowanie czytelnika – Everson pokazał, że potrafi pisać. Zupełnie nie rozumiem wyboru takiej kolejności tekstów, gdyż przez to, że na początku znajdują się te najsłabsze, czytelnicy mogą zniechęcić się do lektury i tym samym stracić. Prawdą jest, że niektóre z zamieszczonych tu historii są do siebie bardzo podobne, ale na szczęście dotyczy jedynie to tych kilku krótkich opowiadań poświęconych piekłu. Reszta jest jak tak zróżnicowana – i jednocześnie szokująca – że nie jestem przekonany czy polscy czytelnicy dorośli do tego, aby zapoznać się na przykład z opowiadaniem Maryja. Martyrologia zakorzeniła się u nas do tego stopnia, że z pewnością nie wszystkim spodoba się historia młodej Maryi, która zostaje poinformowana o tym, że będzie matką Syna Bożego. Dodam, że nie tylko poinformowana, ale również i... Seksu jest w książce dużo, ale w większości przypadków nie jest on wynikiem miłości, a raczej przyczyną smutków. Tytuł zbioru – Igły i grzechy – do czegoś przecież zobowiązuje. Jedno z najlepszych opowiadań (Krwawe róże) przedstawia losy kobiety, która w wyniku gwałtu traci wzrok. Żeby później zwiększać odczucia, pozwala się partnerowi nacinać. Pamiętacie, jak po filmie Koralina i tajemnicze drzwi guziki już nigdy nie były takie same? Tutaj będzie podobnie, tyle że z różami. Styl Johna Eversona bardzo kojarzy mi się z tym, co powstałoby z połączenia twórczości Chucka Palahniuka i Stephena Kinga. Nie jest to może ten sam, wysoki poziom, ale pisarz jest na dobrej drodze. środa, 08 grudnia 2010, aleksanderbeu
TrackBack
|
ubranie dla spawacza
Świat seriali
|