|
Blog > Komentarze do wpisu
Z NAMI KONIECStało się. W końcu doszedłem do wniosku, że trzeba z tym skończyć. Kilka dni temu wspomniałem zresztą, że gdyby nie dwaj życzliwi kierowcy, to marzłbym dalej na skrzyżowaniu, gdzie wilki biegają, a psy dupami szczekają. Historia ta zaczęła się całkiem zwyczajnie: po prostu trochę psuło mi się auto. Niezrażony, wciąż nim jeździłem, bo przecież od tego jest samochód. Pewnego razu (a było do w środę, 17 listopada, gdyż wtedy napisałem tekst pt. JAK CZĘSTO AKTUALIZOWAĆ STRONĘ?) wracałem sobie od mej lubej. Jechałem z górki i nagle zgasło mi auto. Nieco zdziwiony zjechałem na pobocze i powiedziałem: hm... Pełen nadziei, że jednak uda mi się wrócić do domu, spróbowałem odpalić je ponownie, no i udało się! Zadowolony jechałem dalej. Wjechałem na skrzyżowanie. Jechałem. I się zatrzymałem. Druga, trzecia, piętnasta i chyba nawet trzydziesta próba odpalenia auta już nie zdały egzaminu. Włączyłem więc światła awaryjne, wyciągnąłem trójkąt i chciałem zadzwonić po pomoc, ale oczywiście tego dnia nie miałem telefonu. Stałem więc jak pierdoła i zastanawiałem się czy jeszcze kiedyś zobaczę Wasyla. Minęły mnie może ze trzy samochody, aż w końcu jeden kierowca zatrzymał się i zapytał, czy coś się stało. Rozumiecie? Stałem tam jak kretyn, światła awaryjne mrugały, trójkąt ostrzegawczy nie mrugał, ale stał koło mnie, a tu mnie ktoś zapytał czy coś się stało. Wbrew wszelkiemu prawdopodobieństwu, wspomniany kierowca wrócił z telefonem, a dodatkowo w międzyczasie zatrzymał się drugi, który pomógł mi zepchnąć auto. Gdy w końcu – po jakichś dwóch godzinach – dotarłem do domu, powiedziałem to głośno: z nami koniec, kupuję nowe auto. Wasyl posmutniał, gdyż lubił się na tym dotychczasowym wylegiwać. poniedziałek, 22 listopada 2010, aleksanderbeu
TrackBack
|
ubranie dla spawacza
Świat seriali
|
Są jeszcze dobrzy ludzie na tym świecie. Chwała Bogu!